Fiskus sprawdzi, czy rzeczywiście jesteśmy pod palmami
03.04.2017

Polski fiskus nie chce się pozbyć "swoich" podatników. Będzie więc śledził ich poczynania – Artur Cmoch w rozmowie dla Dziennika Gazety Prawnej opowiada o nowym trendzie, jakim jest zmiana rezydencji podatkowej.

ROZMOWA | Państwa potrafią agresywnie walczyć o określenie rezydencji podatkowej. Polski fiskus nie chce się pozbyć "swoich" podatników, będzie więc śledził ich poczynania – ostrzega Artur Cmoch, doradca podatkowy, wspólnik zarządzający praktyką podatkową GWW.

Za pół roku będę już mogła przejść na zasłużoną emeryturę. Zacznę wreszcie spełniać swoje marzenia. Pierwsze… jesień życia spędzić pod palmami – Hiszpania, a może Portugalia…

ARTUR CMOCH

Doskonale wpisuje się pani w zauważalny ostatnio trend wyboru przez Polaków – z różnych powodów – innego miejsca zamieszkania.

A gdzie będę rozliczać emeryturę otrzymywaną z Polski?

ARTUR CMOCH

Jeśli przeniesie się pani do Portugalii na stałe i stanie się pani rezydentem tego kraju, to podatek należałoby płacić w Portugalii.

Obawiam się tylko, że moja emerytura starczy zaledwie na kilka dni. Ale nie martwię się. Mam udziały w spółce, którą prowadzić będzie syn. Interes prosperuje doskonale, więc raz w roku dostanę spory zastrzyk gotówki w postaci dywidendy…

ARTUR CMOCH

Świetnie. Warto jednak pamiętać, że dywidendy także podlegają opodatkowaniu. Mam jednak dobrą wiadomość. Wybór Portugalii okazał się strzałem w dziesiątkę. Kraj ten bowiem zachęca obcokrajowców do osiedlania się, a na zachętę oferuje 10-letni okres zwolnienia z podatku ze wszystkich źródeł dochodów, które są położone poza Portugalią. Zatem ani od emerytury, ani od dywidendy nie zapłaci pani podatku.

To duża zachęta, zwłaszcza dla ludzi zamożnych…

ARTUR CMOCH

Tak. Kraje z południa Europy zauważyły tendencję do zmiany miejsca zamieszkania wśród ludzi zamożnych i ustawodawstwa tych państw przewidują reżim preferencyjny jeśli chodzi o podatki. Zwolnienia oferują także Wielka Brytania i Malta. Z kolei we Włoszech obowiązuje 15-letni okres karencji.

To także pokusa. Wystarczy zadeklarować dłuższy wyjazd do Włoch, w jego trakcie sprzedać duże aktywo i liczyć pieniądze. Nic dziwnego, że Polacy też chcą z tego korzystać…

ARTUR CMOCH

Zdarza się, że podatnicy wykorzystują zmianę rezydencji dla osiągnięcia korzyści podatkowych. Jeśli planują sprzedaż np. spółki, to zmiana miejsca zamieszkania rzeczywiście jest kusząca. Ale trzeba uważać.

Na co?

ARTUR CMOCH

Tak jak wspomniane państwa zachęcają do wybrania przez cudzoziemców właśnie ich rezydencji podatkowej, tak polski fiskus nie chce się pozbyć „swoich” podatników. Będzie więc śledził ich poczynania. Jeśli uzna, że mimo przeprowadzki centrum interesów życiowych nadal pozostaje w Polsce, zażąda zapłaty polskiego PIT.

Zatem co robić?

ARTUR CMOCH

Nie wystarczy zadeklarować wyjazdu powyżej 183 dni w roku. Jeśli np. w rodzinie są małoletnie dzieci, to fiskus sprawdzi, gdzie chodzą do szkoły. Skontroluje też, czy współmałżonek nie pozostał w Polsce i nie prowadzi tu biznesu. Może poprosić władze drugiego państwa o wykaz rachunków za energię w miejscu naszego rzekomego zamieszkania. W miejscu nowej rezydencji trzeba mieć co najmniej najem nieruchomości. Z kolei w Polsce nasze nieruchomości powinny być komuś wynajęte. Jeżeli pozostawimy nieruchomość do naszej ciągłej dyspozycji, to zawsze będzie pojawiało się podejrzenie, że jednak częściej przebywamy w Polsce niż to deklarujemy. Może też sprawdzić u operatora telefonii komórkowej, gdzie logował się nasz numer. Zatem faktyczna przeprowadzka to warunek konieczny, jeśli ma to być rozwiązanie bezpieczne.

A w Polsce też coś musimy załatwiać?

ARTUR CMOCH

Tak. Wyjazd należy zgłosić do urzędu skarbowego, do ZUS, najlepiej pozamykać rachunki bankowe i przenieść je do nowego miejsca zamieszkania.

Czy spotkał się już Pan z tak szczegółowym sprawdzaniem?

ARTUR CMOCH

Z naszych doświadczeń wynika, że do tej pory fiskus nie interesował się aż tak wnikliwie, czy rzeczywiście przebywamy tam, gdzie deklarujemy. Teraz to się zmienia. Podobnie było w przypadku np. cen transferowych. Kiedyś nie były one szczegółowo kontrolowane, obecnie urzędy właśnie na tym aspekcie skupiają swoją uwagę.
Zatem jeśli ktoś myśli, że na chwilę zmieni rezydencję, dokona jakiejś transakcji, zaoszczędzi na podatku, a potem szybko wróci do ojczyzny, to może być nieprzyjemnie zaskoczony wnikliwością fiskusa. Wymiana informacji między urzędami z różnych państw jest coraz bardziej płynna i obejmuje coraz większy zasięg.

Cała rozmowa ukazała się w Dzienniku Gazecie Prawnej, kolumna „Podatki i Księgowość”, z dnia 4 kwietnia 2017 r., link.

Rozmawiała Ewa Ciechanowska